sobota, 29 września 2012

Pewien punkt w życiu

Nareszcie nastał czas, kiedy Zosia ( po ponad dwuletnim okresie całkowitego obijania się, z rzadkimi przebłyskami nauki) musi codziennie nad czymś przysiadać, codziennie coś zrobić i codziennie olać coś na rzecz innej, ważniejszej sprawy. Babcia narzeka, rodzice też zaczynają coś przebąkiwać. Że niby nabrałam sobie za dużo na głowę, postanawiając udzielać w tym roku jeszcze korepetycji. Tak więc moje własne dodatkowe dokształcanie się w języku angielskim, próby nauczenia innych czegokolwiek, lekcje, treningi, mecze, a od października (o boże) jazdy - godzin co najmniej trzydzieści, to sprawy wypełniające teraz prawie całkowicie mój grafik. Z jednej strony, nawet to lubię - będąc w ciągłym biegu nie czuję się już dłużej bezużyteczna. Jest jednak (ależ oczywiście!) aspekt negatywny; nie mam czasu na pisanie, choć pewnie nawet gdyby takowy się znalazł, przespałabym go z rozkoszą.

Podobno orzechy są dobre na poprawę pracy mózgu. Nie za bardzo je lubię - witaj więc Internecie pełny przepisów na dania z orzechami.